Kredyty walutowe to nie tylko „frankowicze” – okiem eksperta o kampanii w TV

W ostatnim czasie intensywnie rozpoczęto kampanię „podpisz ugodę z bankiem”, gdzie do tej pory, patrząc przez pryzmat 12 lat – klienci byli odsyłani do Sądów.

Pozwoliłam sobie okiem eksperta który od wielu lat pomaga w sprawach „frankowiczów” przyjrzeć się temu, co zamieszczono na stronie bankiwpolsce.pl (administrowanej przez Związek Banków Polskich) i pokazać prawdy i mity dotyczące tej materii.

W pierwszej kolejności należy dostrzec fakt, iż „umowy o kredyty walutowe” to nie tylko umowy w CHF, ale i USD, EU, jeny czy inne jakie banki proponowały w tamtym czasie. Większa część z nich to umowy, gdzie „przeliczano” kredyt złotówkowy do waluty, której de facto w PL na kontach bankowych nie było. Każdy kto uważnie oglądał film BANKSTERZY mógł tak zapoznać się z mechanizmami jakie wtedy banki stosowały. Zatem stwierdzenia, że to klienci są sobie winni – wiedząc jak to w rzeczywistości wyglądało „od środka” – nie mogę się z nimi zgodzić. Dlaczego? M.in. dlatego, że jako osoba związana z bankowością od 16 lat miałam do czynienia również z umowami na pseudo lokaty T.U.Europa czy inne towarzystwa, gdzie nie było nawet gwarancji zwrotu środków, które się wpłacało – wielu klientów przychodziło do mnie również z tym „asortymentem” sprzedanym przez bank.

Przechodząc zatem do analizy wpisów zawartych na stronie wyżej wspomnianej, której administratorem jest Związek banków Polskich obalamy mity:

  1. „coraz więcej klientów zawiera ugodę z bankami” – tak, z reguły na salach sądowych;
  • „ugoda frankowa jest tanim sposobem pozbycia się franka z kredytu” – problem w tym, że „franka” w niej nie ma, jest przeliczanie do waluty, której w kasie banku nie ma po kursie niekorzystnym dla klienta co jest klauzulą unieważniającą umowę;
  • „banki przygotowały atrakcyjne oferty ugód” – nie jestem w stanie się z tym zgodzić z kilku powodów:

– przykład 1 – z oceny umowy wynika, iż klient ma do spłaty 135.000,00 PLN, zaś bank przygotowuje „ugodę przeliczającą kurs”, z której wychodzi do zapłaty 135.000,00 CHF

– przykład 2 – z oceny umowy wynika, iż klient ma do odzyskania 90.000,00PLN, bank „oferuje dopłatę” 30.000,00zł

– przykład 3 – z oceny umowy wynika, iż klient przy przedterminowej spłacie ma nadpłatę w wysokości 120.000,00PLN zaś bank twierdzi, że nie ma do zwrotu nic.

Takich przykładów możemy podawać wiele. Należy pamiętać o tym, iż ugody skonstruowane przez banki nie są pisane językiem potocznym – to dokument objętości z reguły nawet 15 stron, nie podlegający zmianom czy negocjacjom, dlatego bardzo uważnie należy przeanalizować co bank „proponuje” i pamiętać o tym, iż każda ugoda zawiera zapis, że „wyczerpuje ona wszelkie roszczenia”.

  • Powracając do analizy strony – zapis o tym, iż „wyroki sądowe prowadzą do wzbogacenia się niewielkiej części kredytobiorców” również uważam za nieprawdziwy. Przypomnieć należy przekrojowe z ostatnich lat dyskusje na temat tych umów, gdzie rządzący finalnie odesłali buntujących się ludzi do sądu. Wieloletnia praktyka również to potwierdza – każda próba dojścia do porozumienia z bankiem przez te 12 lat orzecznictwa kończyła się pozwem i sprawa sądową. Dlaczego zatem oczernia się kredytobiorców, którym podsunięto umowę z wadliwymi zapisami dokładając do tego pseudo lokaty? Bank jako instytucja zaufania publicznego nie powinien stosować takich praktyk – zgadza się?
  • Kolejny mit – „przeciwnikami ugód są kancelarie frankowe” – te z którymi współpracuję od kilku lat – wprost przeciwnie. Nie podaje się na stronie wydawałoby się zacnej instytucji jaka jest Związek Banków Polskich prawdziwej informacji – iż każdy proces sądowy poparty jest przedsądowym wezwaniem zawierającym propozycje dojścia do porozumienia, na którą bank odpowiada negatywnie.
  • Kolejny mit – zawarcie ugody z bankiem trwa miesiąc – tak, jeśli bezmyślnie podpisuje się to co bank przesłał. Udanie się do specjalisty, który przeanalizuje „propozycje’ pozwala uniknąć niepotrzebnych kosztów i zapłaty tego, czego się płacić nie powinno.
  • Odnosząc się do stwierdzenia „ugoda frankowa oszczędza czas i pieniądze” – każda ugoda oszczędza, pod warunkiem, że obie strony zachowują się fair. Gdzie zatem były banki przez te 12 lat? „Pozwy frankowe to dla kancelarii ogromny zysk” – jak każda kancelaria czy prawnik przy przegranej ze strony banku bank zobowiązany jest ponieść koszty jakie ustawodawca określił w ustawie. Banki wiele razy występują o apelację, po zasądzonej wygranej dla klienta – zatem sami sobie kosztów dokładają, bo za apelacje również prawnik dostaje wynagrodzenie – zatem nieprawdą jest w/w stwierdzenie skoro banki same doprowadzają do procesów sądowych, które przegrywają z kretesem o czym świadczy orzecznictwo. Wszystkie umowy zawierają bowiem klauzule niedozwolone unieważniające umowy.
  • Kolejny mit – „ugodę z bankiem można załatwić bez pośredników i dodatkowych kosztów” – jeśli nie rozumiesz języka jakim jest napisana i nie wiesz jak faktycznie powinno wyglądać rozliczenie Twojej umowy – udaj się do specjalisty, który przeanalizuje Twoją sytuację.
  • Mit kolejny – „przy ugodzie frankowicz może negocjować jej ostateczny kształt, natomiast w procesie sądowym do końca trwa w niepewności co do rozstrzygnięcia etc” – w procesie sądowym bank zobowiązany jest do przedłożenia stosownego dokumentu z którego wynika ile klient wpłacił, umowy zawierające klauzule niedozwolone unieważniające umową są po prostu unieważniane. Długość procesu zależy od tego, gdzie mieści się Sąd.
  1. Stwierdzenie „rozwiązanie ugodowe jest sprawiedliwe społecznie, (..) wyroki sądów unieważniające umowy kredytów nagradzają kredytobiorców frankowych kosztem innych klientów banku” – kolejny mit. Banki doskonale wiedziały co dają do podpisu klientom i jakie to może nieść konsekwencje. To tak, jakbyśmy powiedzieli, że w sumie złodziej jest niewinny bo ukradł batonik, który ukradł, bo nie było na nim zabezpieczenia przeciw kradzieżowego. Banki manipulując treściami umów, zatrudniały sztab prawników, który im te umowy pisał. Osobiście byłam również namawiana przez pracowników banku do skorzystania z takiej umowy, gdzie podejrzanym wydało mi się od razu jakim cudem mam w walucie w której nie zarabiam większą zdolność kredytową niż w walucie rodzimej. Przelicznik banku przy udzielaniu kredytów gotówkowych w walucie innej miał za zadanie bowiem obniżyć zdolność „w przypadku wahań waluty zapewniając poduszkę bezpieczeństwa” a nie ją podnosić. Zatem za pozwy i procesy sądowe płaci bank – który winien był zabezpieczyć sobie własne środki na takie koszty ponoszone z nieuczciwym postępowaniem wobec klientów.
  1. „skontaktuj się ze swoim bankiem, aby poznać szczegóły oferty” – zapytam inaczej – dlaczego to banki nie zaczną wysyłać do wszystkich kredytobiorców propozycji ugód? Tylko czekają aż się klient sam skontaktuje? Otrzymując pismo przedsądowe również nie kwapią się z propozycjami ugód – zatem dlaczego cedują to na klienta? Korzyści dla klientów z wygranych spraw sądowych sięgają wysokich kwot, natomiast co do zasady, w trakcie trwania procesu Bank może zaproponować ugodę, co obniży koszty postępowania.
  1. „przykładowo o 1300zł może się zmniejszyć rata kredytu” – dziwne stwierdzenie, ponieważ przy zakończeniu umowy kredytowej uznanej ją za spłaconą nie ma mowy o obniżeniu raty kredytu a mowa jest o jej zakończeniu i ewentualnym zwrocie nadpłaty klientowi. Większość umów zawierana była w latach 2006-2011 a zatem spłata jaka na nich do tej pory nastąpiła to spłata kwoty udzielonej.
  1. Informacja o ilości kredytobiorców, którzy podpisali ugody – 60.000 – szkoda, że nie opublikowano ilości przegranych wyroków, sprawy o te kredyty w sądach są od 2008 roku.
  1. Kolejny mit – „nawet sześć lat może trwać proces z bankiem, w dużych miastach około dwóch lat oczekuje się na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy” – w większych miastach tak, w mniejszych – ok 3 miesiące, rozprawa pierwsza kończy postępowanie. To bank po przegranej w pierwszej instancji składa apelację, która wydłuża czas i generuje koszty.
  1. „Kancelarie są przeciwnikiem ugód frankowych, ponieważ na nich nie zarabiają” – mit – wyjaśniony wyżej – każde postępowanie poprzedzony wezwaniem przedsądowym z propozycją ugody – na które banki nie przystają. To postawa banków sprawia, że sprawy trafiają do Sądu i generowane są koszty.
  1. „20.000 złotych tyle może wynosić sama opłata wstępna (…) do tego success fee (…) obowiązkowe opłaty sądowe” – obalając mity – opłata wstępna jest uzależniona jedynie od wyboru kancelarii i nie koniecznie musi wynosić 20.000zł – są kancelarie, które za 2.000zł również rozpoczną postępowanie. „Obowiązkowe opłaty sądowe” dla wszystkich są takie same – 1.000,00zł za pozew bez względu na kwotę roszczenia, jeśli Sąd powoła biegłego (przy unieważnieniu tego nie ma) to koszty biegłego są w okolicy 2.000,00zł.

Kwestie ile która kancelaria zarobiła pozostawiam bez komentarza jak i to jaką umowę dała klientowi do podpisu – tu moralność kancelarii i zasady współżycia społecznego pozostawiam kancelariom. Współpracuję ze sprawdzonymi kancelariami, przeprowadzamy analizy umów i jeśli podejmujemy się postępowania to klient od samego początku ma przeprowadzoną analizę umowy, analizę ugody czy propozycji polubownego zakończenia sporu. Stwierdzenia, że „kancelaria zarobiła” są tak niedorzeczne, jakby pracownicy banków swoją prace wykonywali za darmo. Każdy kto wykonuje jakieś czynności na rzecz drugie osoby ma prawo czynić to odpłatnie. Jak to w dowcipie – dlaczego za wkręcenie śruby wystawiono rachunek za 15.000,00zł skoro sama śruba kosztowała 2,00zł – bo kwota 14.998,00zł to zapłata za wiedzę.

W mojej ocenie instytucja taka jak Związek Banków Polskich – podejmując się kampanii nt. kredytów walutowych (podkreślam walutowych) publikując informacje na takiej stronie winna odnieść się do danych obiektywnie i pokazać, jakie są fakty a nie mity. W mojej ocenie, poprzez pokazane wyżej przykłady i opinię to kolejna próba manipulacji, która tym razem tej instytucji nie przystoi.

Faktem jest, iż to banki – instytucje zaufania publicznego – manipulowały klientami w celu osiągnięcia również swoich zysków (ponownie proponuję film BANKSTERZY), do tego nie zrobiło się jeszcze głośno na temat pseudo lokat T.U.EUROPA i innych gdzie nie było nawet gwarancji zwrotu tego co się wpłaciło i klienci zapomnieli już nawet, że „coś tam co miesiąc Bank potrąca”. Rynek bankowy, finansowy powinien być pod ścisłym nadzorem, którego z praktyki wiem, że nie ma – jak chociażby brak zabezpieczeń czy niedostosowanie do obowiązujących przepisów przez banki – o tym w kolejnym wpisie.

Jeśli potrzebujesz analizy umowy, czy też ugody – napisz do mnie: m.nowak@wealthmanagementservices.eu

Magdalena Nowak

Doradca Sukcesyjny

Absolwentka Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku kierunek MBA. Studia podyplomowe na SWPS „Negocjacje i mediacje”. Certyfikowany Mediator stały przy Sądzie Okręgowym w Białymstoku oraz PCAM.

Doświadczenie w zakresie finansów, zarządzania, marketingu, sprzedaży oraz ubezpieczeniach. Specjalizuje się w dziedzinach: sukcesji, roszczeń bankowych, roszczeń odszkodowawczych, pomocy frankowiczom, bataliach z komornikami, mediacjach. Klienci których obsługuje to zarówno firmy jak i osoby indywidualne.

Ostatnie wpisy

Kontakt

biuro@wealthmanagementservices.eu

+48 515 048 900

Warszawska 21 lok.122,
15-062 Białystok