Biznes i jego początki – jak przetrwać

Utopić w łyżce wody? Zniszczyć słowami?

Osiągnięcie sukcesu w dzisiejszych czasach jest podobnie jak na przestrzeni tysiącleci efektem kilku czynników. Jedni urodzili się w zamożnej rodzinie i potrafili to wykorzystać, mieli pomysł na biznes a zapewnione środki finansowe pomogły im w tym starcie. Inni za pomocą „znajomych”, odpowiedniego poparcia zostali „wypromowani”.

Zaś jeszcze inni budują swoje biznesy od podstaw, każdy kolejny przysłowiowy grosz oglądają kilkukrotnie zanim go wydadzą. Małymi krokami budują swój wizerunek, swoją markę, dbając o każdy szczegół. Każdy z tych biznesów ma swojego „stwórcę”, właściciela. Mężczyznę, kobietę, małżeństwa. Każdy z nich ma swoją historię, powstania, upadki, kryzysy, wyrzeczenia. Każdy z nich mógłby być odrębną kartą w książce z instrukcją czego nie robić, jakich błędów unikać a co zrobić żeby przetrwać. Nie ma znaczenia jakiej branży dotyczy.

Część biznesów to marka w sensie przedmiotu, urządzenia, jak np. SONY, Samsung, Mercedes. Innych marką, twarzą jest człowiek – ten konkretny, z tym imieniem i nazwiskiem. Jakie były ich początki? Niejednokrotnie słyszane od rodziny „a po co”, „a nie wystarczy Ci etat”, „a kto to kupi”, „a skąd weźmiesz pieniądze”. Milion „porad” na NIE zamiast jednej na TAK. Większość z nich powstała poprzez wiele wyrzeczeń, brak czasu dla swoich dzieci a wręcz niekiedy praca z dziećmi przy biurku. Praca po 20h na dobę, 7 dni w tygodniu. Brak urlopu przez kilka lat „bo zawsze coś”, coś pilnego, coś co muszę wykonać sam/sama. Rok, dwa, trzy czas leci. Człowiek zaczyna widzieć efekty swojej pracy, zaczyna być rozpoznawalny, zaczyna odnosić sukcesy. I co?

Ta rodzina, ci znajomi którzy mówili „a po co”, „a na co”, „a przestań”, „nie wyjdzie” nagle widzą, że wyszło. Nagle mają do czynienia z kimś kto bywa na bankietach, galach, dostaje nagrody, jest doceniany. Nagle okazuje się, że ONA jest w telewizji! Piszą o NIM w gazetach! „O jaka gwiazda!”, „O, patrz wepchał się”, „No zobacz, jeszcze jej tam nie było, a po co ona tam pojechała, teraz będzie gwiazdorzyć”, zdania typu „O jakie panisko”, „Zobacz w jakim garniturze, z 5tysięcy kosztuje!”, „A ta to się wystroiła, ciekawe ile na kieckę wydała” itd. Itp. Niejedna osoba prowadząca swój biznes to słyszała. Mało od kogo usłyszy – cieszę się Twoim sukcesem, wspieram Cię, trzymam kciuki za powodzenie, jak mogę Ci pomóc.

Większość mających firmy może takie osoby na palcach jednej ręki policzyć. Pozostałe dosłownie utopiłyby ich w łyżce wody. Te, które odradzały „bo po co”. Te, które obgadywały za plecami. Te które krzyczały na Sali „ooooo bo ja znam tą i tą osobę!” i usiłowały na jej plecach karierę zrobić, wybić się niczego sobą nie reprezentując. Wszystkie te osoby nie mogą wprost z zawiści i nienawiści, że komuś „się udało” przeżyć. I zaczyna się obmawianie, plotkowanie, tworzenie niestworzonych historii niejednokrotnie szkodzących wizerunkowi, który przez te lata człowiek wypracował. Każdemu powtarzam – nie pomagasz to nie przeszkadzaj.

Żyj swoim życiem i daj żyć innym. Niestety dopiero sukcesy innych wyzwalają w ludziach demony. Zawiść, nienawiść, fałsz. Jak to to Ty mi teraz nie pomożesz, a przecież Ty masz firmę to daj mi pracę (nieważne ze nie znam się na tym co robisz), DAJ, DAJ, DAJ. A po co jeździłeś do Krakowa, a widziałam Cię w telewizji w Poznaniu a czego tam jeździsz. Do Barcelony a po co? Co Ty tam za biznesy będziesz robić jak Ty masz taką firmę?

Takich docinków, epitetów nie ma końca. Padają w większości z ust ludzi zakompleksionych, którym brakuje odwagi do zmiany w życiu. Od takich, którzy całe życie będą pracowali na najniższą krajową i nigdy nie wyjdą ze swojej przysłowiowej „strefy komfortu”. Którzy nigdy w życiu nie staną przed kamerą, nigdy się nie wypowiedzą. Nie widzą i nie wiedzą ile to wymaga wyrzeczeń. Nie rozumieją tego, że w XXI wieku, gdzie z Warszawy do Londynu leci się 2h nie ma już znaczenia gdzie masz firmę, bo są usługi które możesz wykonywać wszędzie. Psycholog, lekarz, powieściopisarz, elektryk, mechanik czy malarz albo budowlaniec znajdzie pracę wszędzie. Dzięki Social media, Internetowi, TV dotrzeć można do klientów na całym świecie, zbudować swoją markę, stać się rozpoznawalnym. Meble, samochody, sprzęt – globalizacja pozwala na bycie wszędzie pod warunkiem, że jesteś znaną marką.

Marką może być przedmiot, produkt a może być też osoba – poeta, lekarz, dr nauk, aktor itp. Zatem zanim następnym razem zechcesz zjadliwie się wypowiedzieć „Oooo zobacz!” i wytknąć palcami może zastanów się dlaczego to nie Ty? Dlaczego Ty w swoim życiu nie dokonałeś takiego kroku? To nie o Tobie piszą? Nie Ty się wypowiadasz, udzielasz wywiadów? Nie Ty dostajesz nagrody? Nie Ty odbierasz statuetki? Wyróżnienia? Nie Ty masz zasięg wojewódzki, ogólnopolski, międzynarodowy?

Nie dziw się, że ktoś wobec kogo się tak zachowujesz przestaje mieć z Tobą kontakt, nie odbiera Twoich telefonów. Biznesy wymagają tyle wyrzeczeń, że Twoje „żale” i „sceny” przestają być zauważane. Z czasem znikniesz. Tak po prostu.

Magdalena Nowak

Doradca Sukcesyjny

Absolwentka Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku kierunek MBA. Studia podyplomowe na SWPS „Negocjacje i mediacje”. Certyfikowany Mediator stały przy Sądzie Okręgowym w Białymstoku oraz PCAM.

Doświadczenie w zakresie finansów, zarządzania, marketingu, sprzedaży oraz ubezpieczeniach. Specjalizuje się w dziedzinach: sukcesji, roszczeń bankowych, roszczeń odszkodowawczych, pomocy frankowiczom, bataliach z komornikami, mediacjach. Klienci których obsługuje to zarówno firmy jak i osoby indywidualne.

Ostatnie wpisy

Kontakt

biuro@wealthmanagementservices.eu

+48 515 048 900

Warszawska 21 lok.122,
15-062 Białystok